*** ROZDZIAŁ XVI ***
"Chciałam tego pocałunku" przemykało mi przez
głowę przez całą drogę do domu. Nie liczy się coś podjęte pod wpływem emocji,
Anabelle! Już nie pamiętasz jak ostatnim razem się przejechałaś? Tylko, że Leo
nie może być kimś takim jak Marcus. Chociaż Marcus też od początku wydawał się
taki fantastyczny, idealny .... Zainteresował się kimś takim jak ja? To od razu
było podejrzane, ale ja jako wierząca w Happy End małolata nie przejmowałam się.
Mam czego chciałam. Krzątałam się po pokoju, chodząc z jednego kąta w drugi. W
końcu postanowiłam zejść na dół. Może w barku kryje się whiskey? Nie, whiskey
to zły pomysł sama myśl o niej przywodzi wspomnienie pocałunku. Chociażby
tequila. I czekolada, nic nie pomaga tak dobrze na racjonalne myślenie jak
czekolada. OSTRZEŻENIE! W połączeniu z alkoholem może się nie sprawdzić lub
zadziałać z podwójną siłą.
Zeszłam do salonu, gdzie spotkałam moją mamę szczelnie
otuloną kocem i zalaną łzami.
-Co jest mamuś?
Mary Ann Johnson przywołała na swoją twarz pogodny uśmiech,
jednak łzy nie znikły z jej oczu.
-Philip.....On stwierdził, że nasz związek nie ma sensu...- Również
w moich oczach natychmiast pojawiły się łzy.
Zdecydowanym krokiem przemierzyłam odległość dzielącą mnie
od barku. sięgnęłam po znajdujący się tam alkohol, z witryny zabrałam dwie
szklaneczki. Podałam jedną mamie i kiedy napełniłam obie usadowiłam się
wygodnie tuż obok niej i objęłam ją wolnym ramieniem. Mama wsparła głowę na
moim ramieniu.
-To nie jest jakaś romantyczna historia, żebyś roniła tyle łez-
roześmiała się delikatnie.
-Byłoby dziwnie gdybym to ja musiała pocieszać cię po
rozstaniach, takie mało amerykańskoserialowe. Ale jestem bardzo zaradna i zdołałam
też wpakować się w ogromny dołek...
-Co się stało?
-Starsi mają pierwszeństwo! Zapomniałaś?
- Nieważne, to nie jest takie istotne.
- Powiedziałaś "A", więc...
-Więc powiedz "B" . Philip po prostu do mnie nie
pasuje. Jest raczej nierodzinnym typem.
-To moja wina.. Mojej obecności, tak?
-Wolałby duet, więc jego strata...
-Straszny dupek, ale jest mi z tego powodu strasznie przykro
i głupio...
-Zupełnie niepotrzebnie, Skarbie. No więc serialowa córko.
Jaki masz problem?
- Chyba się zakochałam.
-To powód do płaczu?
-Nawet nie wiesz jaki wielki jest to powód....
-Wiem, że nie jestem matką z Twoich marzeń, ale jestem do
twojej dyspozycji.
-Leo jest cudowny, ale w przeszłości dokonałam wielu
wyborów, z których wynikają konsekwencje sięgające mnie właśnie teraz...
-Ta przeszłość jest bardzo odległa?
-Właściwie to nie aż tak bardzo, a konsekwencje wyciągam od
pobytu w szpitalu.
-Marcus?
- We własnej osobie. Chciałam się zabić właśnie przez niego.
-Zaufaj mi.
- Myślę, że czas najwyższy.
Jak wiesz Marcus swego czasu bardzo mi pomógł, ale ja jako
niewdzięcznica zaszłam w ciążę.
-W ciążę?
I tak oto po
wieloletniej przerwie od szczerych rozmów z moją mamą, wyznałam jej wszystko
jak na spowiedzi. Opowiedziałam jej, że Marcus wściekł się, kiedy dowiedział
się o dziecku i dał mi ultimatum: On albo dziecko. pamiętam, że bardzo długo
zastanawiałam się jaką decyzję podjąć. Tak bardzo kochałam Marcusa, zarazem
jednak nie potrafiłam sobie wyobrazić, że mogę pozbawić taką małą istotkę
życia. Jak się okazało On też musiał mnie kochać, bo niedługo później
przepraszał i prosił abyśmy znów byli razem. Mówił, że był zaskoczony i dlatego
tak zareagował. Nadal go kochałam, więc to chyba doskonale wyjaśnia, że byłam
zaślepiona. Myślałam, że pogodził się z rolą ojca, ale to były tylko jego
pozory. Pewnego wieczoru odurzył mnie. Kiedy się obudziłam ujrzałam ostre
światło pochodzące z lampy w sali operacyjnej. Następnie zauważyłam "lekarza"
znajdującego się między moimi nogami ułożonymi na fotelu ginekologicznym. Nie
wiedziałam co ja tam robię. Zwróciłam uwagę na podejrzane strzykawki leżące w
zasięgu dłoni "lekarza". Próbowałam się poderwać, jednak powstrzymywał
mnie Marcus i jego kolega. Po uważniejszym przyjrzeniu się
"Lekarzowi" i rozpoznałam w nim kolejnego z paczki kumplów Marcusa.
Chwilę później poczułam potworny skurcz w podbrzuszu. Mój ukochany Marcus
poddał mnie zabiegowi aborcji wykonanej przez jego kolegę- niedoszłego lekarza,
bez mojej zgody. Kiedy Marcus wysadził mnie pod domem czułam
się strasznie. Wzięłam długi prysznic żeby zmyć z siebie uczucie wstydu,
rozczarowania. Po moim ciele spływała woda pomieszana ze łzami. Spłukiwała ona
zaschniętą krew będącą pozostałościami po wywołanym krwotoku. Nie wychodziłam
ze swojego pokoju przez kilka dni. Nie obchodziło mnie jedzenie, wygląd. Mama
zaczęła obwiniać się o to, że nic nie zauważyła, ja jednak wytłumaczyłam jej,
ze była wtedy na zaległym urlopie w Europie.
Kilka dni po zabiegu, Marcus przyszedł do mnie. Zrozumiałam wtedy, że to
co się wydarzyło powinno dać mi nauczkę i kazałam mu się wynosić. Nie chciałam widzieć
go nigdy więcej. On wściekły zagroził,
że "przyjdzie jeszcze czas, by wyrównać rachunki". Chodziło mu
zapewne o pieniądze, które mi pożyczył oraz o jego zranioną dumę. Powiedziałam
mamie również o tym, że niedawno odezwał się w sprawie tych rachunków. Zapytała
ile jestem mu winna. Całkowicie zdawałam sobie sprawę z tego, że nie stać nas
na spłacenie tego łajdaka. Mama potwierdziła tylko moje domysły jednak dała mi
tyle ile tylko mogła. okazało się dość sporą sumą. Wytłumaczyłam jej, że nie potrafię już zaufać
mężczyźnie, a poza tym Marcus mógłby być niebezpieczeństwem dla owego związku i
mężczyzny. Mama przytuliła mnie serdecznie. Po takiej sesji terapeutycznej
pobiegłam jak najszybciej do swojego pokoju, by zapaść w doładowujący
akumulatory sen.
Obudziłam się w środku nocy. Naciągnęłam na siebie dżinsy i
starą czarną bluzę i wyruszyłam na spotkanie z moim dawnym kolega Tonym. Spotkanie
przebiegło pomyślnie i już po ponad godzinie znów byłam w swoim pokoju.
Trzymając w dłoni naładowany pistolet pomyślałam sobie: "Miałeś racje
Marcus, PRZYJDZIE JESZCZE CZAS, BY WYRÓWNAĆ RACHUNKI".
***
Witajcie kochani :) Powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania ;) Mam nadzieję, że zmotywujecie mnie jakoś do napisania tych ostatnich rozdziałów (przewiduje jeszcze 2) :) Trzymajcie się cieplutko!! Do przeczytania ;)

Super opko :-D mam nadzieję że niedługo coś wstawisz;-)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny !! I nie kończ plz 😭 !!
OdpowiedzUsuńCzekam na kontynuacje!
OdpowiedzUsuń