piątek, 1 stycznia 2016

To przez Marcusa, Mamo!


*** ROZDZIAŁ XVI ***

"Chciałam tego pocałunku" przemykało mi przez głowę przez całą drogę do domu. Nie liczy się coś podjęte pod wpływem emocji, Anabelle! Już nie pamiętasz jak ostatnim razem się przejechałaś? Tylko, że Leo nie może być kimś takim jak Marcus. Chociaż Marcus też od początku wydawał się taki fantastyczny, idealny .... Zainteresował się kimś takim jak ja? To od razu było podejrzane, ale ja jako wierząca w Happy End małolata nie przejmowałam się. Mam czego chciałam. Krzątałam się po pokoju, chodząc z jednego kąta w drugi. W końcu postanowiłam zejść na dół. Może w barku kryje się whiskey? Nie, whiskey to zły pomysł sama myśl o niej przywodzi wspomnienie pocałunku. Chociażby tequila. I czekolada, nic nie pomaga tak dobrze na racjonalne myślenie jak czekolada. OSTRZEŻENIE! W połączeniu z alkoholem może się nie sprawdzić lub zadziałać z podwójną siłą.
Zeszłam do salonu, gdzie spotkałam moją mamę szczelnie otuloną kocem i zalaną łzami.
-Co jest mamuś?
Mary Ann Johnson przywołała na swoją twarz pogodny uśmiech, jednak łzy nie znikły z jej oczu.
-Philip.....On stwierdził, że nasz związek nie ma sensu...- Również w moich oczach natychmiast pojawiły się łzy.
Zdecydowanym krokiem przemierzyłam odległość dzielącą mnie od barku. sięgnęłam po znajdujący się tam alkohol, z witryny zabrałam dwie szklaneczki. Podałam jedną mamie i kiedy napełniłam obie usadowiłam się wygodnie tuż obok niej i objęłam ją wolnym ramieniem. Mama wsparła głowę na moim ramieniu.
-To nie jest jakaś romantyczna historia, żebyś roniła tyle łez- roześmiała się delikatnie.
-Byłoby dziwnie gdybym to ja musiała pocieszać cię po rozstaniach, takie mało amerykańskoserialowe. Ale jestem bardzo zaradna i zdołałam też wpakować się w ogromny dołek...
-Co się stało?
-Starsi mają pierwszeństwo! Zapomniałaś?
- Nieważne, to nie jest takie istotne.
- Powiedziałaś "A", więc...
-Więc powiedz "B" . Philip po prostu do mnie nie pasuje. Jest raczej nierodzinnym typem.  
-To moja wina.. Mojej obecności, tak?
-Wolałby duet, więc jego strata...
-Straszny dupek, ale jest mi z tego powodu strasznie przykro i głupio...
-Zupełnie niepotrzebnie, Skarbie. No więc serialowa córko. Jaki masz problem?
- Chyba się zakochałam.
-To powód do płaczu?
-Nawet nie wiesz jaki wielki jest to powód....
-Wiem, że nie jestem matką z Twoich marzeń, ale jestem do twojej dyspozycji.
-Leo jest cudowny, ale w przeszłości dokonałam wielu wyborów, z których wynikają konsekwencje sięgające mnie właśnie teraz...
-Ta przeszłość jest bardzo odległa?
-Właściwie to nie aż tak bardzo, a konsekwencje wyciągam od pobytu w szpitalu.
-Marcus?
- We własnej osobie. Chciałam się zabić właśnie przez niego.
-Zaufaj mi.
- Myślę, że czas najwyższy.  Jak wiesz Marcus swego czasu bardzo mi pomógł, ale ja jako niewdzięcznica zaszłam w ciążę.
-W ciążę?
 I tak oto po wieloletniej przerwie od szczerych rozmów z moją mamą, wyznałam jej wszystko jak na spowiedzi. Opowiedziałam jej, że Marcus wściekł się, kiedy dowiedział się o dziecku i dał mi ultimatum: On albo dziecko. pamiętam, że bardzo długo zastanawiałam się jaką decyzję podjąć. Tak bardzo kochałam Marcusa, zarazem jednak nie potrafiłam sobie wyobrazić, że mogę pozbawić taką małą istotkę życia. Jak się okazało On też musiał mnie kochać, bo niedługo później przepraszał i prosił abyśmy znów byli razem. Mówił, że był zaskoczony i dlatego tak zareagował. Nadal go kochałam, więc to chyba doskonale wyjaśnia, że byłam zaślepiona. Myślałam, że pogodził się z rolą ojca, ale to były tylko jego pozory. Pewnego wieczoru odurzył mnie. Kiedy się obudziłam ujrzałam ostre światło pochodzące z lampy w sali operacyjnej. Następnie zauważyłam "lekarza" znajdującego się między moimi nogami ułożonymi na fotelu ginekologicznym. Nie wiedziałam co ja tam robię. Zwróciłam uwagę na podejrzane strzykawki leżące w zasięgu dłoni "lekarza". Próbowałam się poderwać, jednak powstrzymywał mnie Marcus i jego kolega. Po uważniejszym przyjrzeniu się "Lekarzowi" i rozpoznałam w nim kolejnego z paczki kumplów Marcusa. Chwilę później poczułam potworny skurcz w podbrzuszu. Mój ukochany Marcus poddał mnie zabiegowi aborcji wykonanej przez jego kolegę- niedoszłego lekarza, bez mojej zgody. Kiedy Marcus wysadził mnie pod domem   czułam się strasznie. Wzięłam długi prysznic żeby zmyć z siebie uczucie wstydu, rozczarowania. Po moim ciele spływała woda pomieszana ze łzami. Spłukiwała ona zaschniętą krew będącą pozostałościami po wywołanym krwotoku. Nie wychodziłam ze swojego pokoju przez kilka dni. Nie obchodziło mnie jedzenie, wygląd. Mama zaczęła obwiniać się o to, że nic nie zauważyła, ja jednak wytłumaczyłam jej, ze była wtedy na zaległym urlopie w Europie.  Kilka dni po zabiegu, Marcus przyszedł do mnie. Zrozumiałam wtedy, że to co się wydarzyło powinno dać mi nauczkę i kazałam mu się wynosić. Nie chciałam widzieć go nigdy   więcej. On wściekły zagroził, że "przyjdzie jeszcze czas, by wyrównać rachunki". Chodziło mu zapewne o pieniądze, które mi pożyczył oraz o jego zranioną dumę. Powiedziałam mamie również o tym, że niedawno odezwał się w sprawie tych rachunków. Zapytała ile jestem mu winna. Całkowicie zdawałam sobie sprawę z tego, że nie stać nas na spłacenie tego łajdaka. Mama potwierdziła tylko moje domysły jednak dała mi tyle ile tylko mogła. okazało się dość sporą sumą.  Wytłumaczyłam jej, że nie potrafię już zaufać mężczyźnie, a poza tym Marcus mógłby być niebezpieczeństwem dla owego związku i mężczyzny. Mama przytuliła mnie serdecznie. Po takiej sesji terapeutycznej pobiegłam jak najszybciej do swojego pokoju, by zapaść w doładowujący akumulatory sen.

Obudziłam się w środku nocy. Naciągnęłam na siebie dżinsy i starą czarną bluzę i wyruszyłam na spotkanie z moim dawnym kolega Tonym. Spotkanie przebiegło pomyślnie i już po ponad godzinie znów byłam w swoim pokoju. Trzymając w dłoni naładowany pistolet pomyślałam sobie: "Miałeś racje Marcus, PRZYJDZIE JESZCZE CZAS, BY WYRÓWNAĆ RACHUNKI". 

 ***
Witajcie kochani :) Powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania ;) Mam nadzieję, że zmotywujecie mnie jakoś do napisania tych ostatnich rozdziałów (przewiduje jeszcze 2)  :) Trzymajcie się cieplutko!! Do przeczytania ;)