niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozmyślania.


* Rozdział IX *



   Sen z powiek spędzały mi myśli, co właściwie się stało. Myśli o Leo. Czy był jednym z Nich? A jeżeli nawet nie, to co takiego robił wtedy przy moim łóżku? Czego chciał? Myślałam o tym jak zdenerwowana byłam wracając z plaży, o tym jak mogłam być taka nieodpowiedzialna, o tym jak jego ciało pachniało cedrem, kiedy tańczyliśmy. STOP ANABELLE! Co chwila moje myśli zbiegały niepokojąco na ten tor. To głupie. Zaczynam zachowywać się jak jakaś nastolatka. Nie rozumiem tego co się ze mną dzieje. To zupełnie traci sens. Nie mogłabym się w kimś zakochać po ostatnich wydarzeniach. Tym bardziej, że ten facet skrywa coś w sobie, a ja nie jestem pewna, czy powinnam się tego obawiać. Boję się, że to co skrywa wiąże się z tym co zachwiało moim życiem nie tak dawno temu. Leżałam i wbijałam wzrok w sufit, tak jak gdyby miał mi udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania. W końcu zasnęłam.

   Następnego ranka obudziłam się, wyglądając przy tym jak zombie. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu. Były trzy wiadomości:

"Gdzie Ty się do cholery podziewasz" od mamy. Pewnie była tak zajęta swoim życiem, że nie zdołała zauważyć, że wczoraj wróciłam i później znów wyszłam. Właściwie to dało mi satysfakcję. Umiałam wyjść z domu niezauważalnie. Przybiłam sobie piątkę w myślach.

"Szybko, opowiadaj jak poszło z tym Lazurowym Przystojniakiem. Ja i Ian pękamy z ciekawości." od mojej niezastąpionej przyjaciółki.  Swoją drogą ciekawość mają w genach.
Nijak wpisałam, ale skasowałam od razu i wysłałam "Ma cudowną siostrzyczkę." Uznałam, że tym nie skłamię, a przy okazji nie zmartwię moich przyjaciół.

   Trzecią wiadomość otrzymałam od Marcusa. Nie wiem, co się z nim dzieje. Nagle zachciało mu się ze mną pisać? Długo zastanawiałam się co zrobić z wiadomością. Postanowiłam, że przeczytam ją później. Teraz ciszę w moim pokoju wypełniały odgłosy mojego burczącego brzucha.

    Zeszłam na dół do kuchni w swojej limonkowej piżamce z naszytym, na klatce piersiowej, szarym kotkiem. Przygotowałam sobie tosty z serem i szynką oraz herbatę Earl Grey.
Właśnie rozkoszowałam się smakiem chrupiącej kanapki, kiedy rozdzwonił się mój telefon. Przełknęłam szybko, widząc numer banku, w którym miałam nadzieję pracować.

- Halo- powiedziałam i nagle poczułam, że to mało rozgarnięte tak zaczynać rozmowę, z kimś kto ma dać mi pracę.
-Anabelle Johnson?- usłyszałam z drugiej strony.
-Tak, przy telefonie.
-Chciałabym panią poinformować, że od przyszłego tygodnia zaczyna pani u nas pracę.
-Dziękuję, bardzo się cieszę. Do widzenia.
Zaczęłam się cieszyć jak głupia. I w końcu  dopadły mnie czarne myśli: A co jeśli sobie nie poradzę?

   Pobiegłam do sypialni, włożyłam wygodny dres. Z szafki nocnej wzięłam iPoda i wybrałam się na poranny jogging. Biegnąc do piosenki Fort Minor- Remember The Name, rozmyślałam o mnie i o Marcusie, zupełnie mimowolnie, bo przecież wspomnienia bolały.

***

-Nie chcę nawet o tym słyszeć!
-Ale zrozum, że to nic takiego.
-Czy ty słyszysz samego Siebie?!
-An, pomyśl tylko, przecież jest przyjacielem.
-Wyjdź! Nie chcę tego słuchać!
-Nie pamiętasz ile ja zrobiłem dla Ciebie?
-Wyjdź!

Wyszedł.
Nazajutrz Marcus przyszedł z bukietem róż i pudełeczkiem dojrzałych, pięknie czerwonych truskawek.

-Przepraszam, to było strasznie głupie z mojej strony. Byłem lekko podpity, wybacz mi, proszę.
-Nawet nie wiesz jak  strasznie źle się poczułam.
-Jeszcze raz, bardzo Cię przepraszam.
-No dobrze, nie gniewam się
-Ale?
-Skąd wziął Ci się taki pomysł?
-Nie mam pojęcia co strzeliło mi do głowy. To ten alkohol. Zawsze są z nim jakieś problemy.
-No już, przytul mnie teraz mocno i potrzebuję pomocy przy truskawkach.

Chwilę później zapomniałam o wydarzeniach ostatniego wieczora, topiąc się w uścisku Marcusa. Przytulał mnie do swojej piersi, a ja wodziłam dłonią po jego krótko przystrzyżonych włosach. Staliśmy tak wtuleni, kiedy nagle posadził mnie na wyspie kuchennej i obsypywał całe moje ciało pocałunkami. Od czasu, do czasu robił przerwę, żeby zatopić w moich ustach słodką truskawkę.

***

      Przypomniałam sobie o porannej wiadomości od mojego byłego chłopaka. Postanowiłam ostatecznie ją przeczytać.

"Niedługo się spotkamy. pamiętaj, że jesteś mi winna pieniądze, Suko." 

Od razu pożałowałam swojej decyzji. czułam się upokorzona, mimo iż tylko ja widziałam tę wiadomość, czułam jakby wymierzył mi policzek w obecności szerokiej publiczności. Ale tak naprawdę to co ja sobie niby wyobrażałam? Myślałam, że po tym co się stało zacznie mnie przepraszać? Mówić, że przemyślał wszystko i chcę naprawić sytuację między nami? Mogłam się domyślić, że zacznie dopominać się tych pieniędzy. Postanowiłam mu odpisać, choć powinnam go zignorować.

"Ty jesteś mi winien znacznie więcej. Zabiłeś Je..." 


2 komentarze:

  1. Chyba najciekawszy ze wszystkich rozdziałów, jakie dodałaś dotychczas :) Kilka rzeczy nawet mnie rozbawiło, szczególnie propozycja Marcusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że Ci się spodobał, tym bardziej, że ja nie jestem usatysfakcjonowana:) Nie jestem przekonana na przykład do rozmowy z bankiem, ale pisałam ten rozdział na ostatnią chwilę :) Dziękuję raz jeszcze :)

      Usuń

Zostaw komentarz, który zmotywuje mnie do dalszego pisania. :)
A jeśli historia Ci się spodoba- zaobserwuj i bądź na bieżąco ;)