* Rozdział IX *
Sen z powiek spędzały mi myśli, co właściwie się stało.
Myśli o Leo. Czy był jednym z Nich? A
jeżeli nawet nie, to co takiego robił wtedy przy moim łóżku? Czego chciał?
Myślałam o tym jak zdenerwowana byłam wracając z plaży, o tym jak mogłam być
taka nieodpowiedzialna, o tym jak jego ciało pachniało cedrem, kiedy
tańczyliśmy. STOP ANABELLE! Co chwila
moje myśli zbiegały niepokojąco na ten tor. To głupie. Zaczynam zachowywać się
jak jakaś nastolatka. Nie rozumiem tego co się ze mną dzieje. To zupełnie traci
sens. Nie mogłabym się w kimś zakochać po ostatnich wydarzeniach. Tym bardziej,
że ten facet skrywa coś w sobie, a ja nie jestem pewna, czy powinnam się tego
obawiać. Boję się, że to co skrywa wiąże się z tym co zachwiało moim życiem nie
tak dawno temu. Leżałam i wbijałam wzrok w sufit, tak jak gdyby miał mi
udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania. W końcu zasnęłam.
Następnego ranka obudziłam się, wyglądając przy tym jak
zombie. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu. Były
trzy wiadomości:
"Gdzie Ty się do cholery podziewasz" od mamy.
Pewnie była tak zajęta swoim życiem, że nie zdołała zauważyć, że wczoraj
wróciłam i później znów wyszłam. Właściwie to dało mi satysfakcję.
Umiałam wyjść z domu niezauważalnie. Przybiłam sobie piątkę w myślach.
"Szybko, opowiadaj jak poszło z tym Lazurowym
Przystojniakiem. Ja i Ian pękamy z ciekawości." od mojej niezastąpionej
przyjaciółki. Swoją drogą ciekawość mają
w genach.
Nijak wpisałam,
ale skasowałam od razu i wysłałam "Ma cudowną siostrzyczkę." Uznałam,
że tym nie skłamię, a przy okazji nie zmartwię moich przyjaciół.
Trzecią wiadomość otrzymałam od Marcusa. Nie wiem, co się z
nim dzieje. Nagle zachciało mu się ze mną pisać? Długo zastanawiałam się co
zrobić z wiadomością. Postanowiłam, że przeczytam ją później. Teraz ciszę w
moim pokoju wypełniały odgłosy mojego burczącego brzucha.
Zeszłam na dół do kuchni w swojej limonkowej piżamce z
naszytym, na klatce piersiowej, szarym kotkiem. Przygotowałam sobie tosty z
serem i szynką oraz herbatę Earl Grey.
Właśnie rozkoszowałam się smakiem chrupiącej kanapki, kiedy
rozdzwonił się mój telefon. Przełknęłam szybko, widząc numer banku, w którym
miałam nadzieję pracować.
- Halo- powiedziałam i nagle poczułam, że to mało
rozgarnięte tak zaczynać rozmowę, z kimś kto ma dać mi pracę.
-Anabelle Johnson?- usłyszałam z drugiej strony.
-Tak, przy telefonie.
-Chciałabym panią poinformować, że od przyszłego tygodnia
zaczyna pani u nas pracę.
-Dziękuję, bardzo się cieszę. Do widzenia.
Zaczęłam się cieszyć jak głupia. I w końcu dopadły mnie czarne myśli: A co jeśli sobie
nie poradzę?
Pobiegłam do sypialni, włożyłam wygodny dres. Z szafki
nocnej wzięłam iPoda i wybrałam się na poranny jogging. Biegnąc do piosenki Fort Minor- Remember The Name, rozmyślałam o mnie i o Marcusie, zupełnie mimowolnie,
bo przecież wspomnienia bolały.
***
-Nie chcę nawet o tym słyszeć!
-Ale zrozum, że to nic takiego.
-Czy ty słyszysz samego Siebie?!
-An, pomyśl tylko, przecież jest przyjacielem.
-Wyjdź! Nie chcę tego słuchać!
-Nie pamiętasz ile ja zrobiłem dla Ciebie?
-Wyjdź!
Wyszedł.
Nazajutrz Marcus przyszedł z bukietem róż i pudełeczkiem
dojrzałych, pięknie czerwonych truskawek.
-Przepraszam, to było strasznie głupie z mojej strony. Byłem
lekko podpity, wybacz mi, proszę.
-Nawet nie wiesz jak strasznie źle się poczułam.
-Jeszcze raz, bardzo Cię przepraszam.
-No dobrze, nie gniewam się
-Ale?
-Skąd wziął Ci się taki pomysł?
-Nie mam pojęcia co strzeliło mi do głowy. To ten alkohol.
Zawsze są z nim jakieś problemy.
-No już, przytul mnie teraz mocno i potrzebuję pomocy przy
truskawkach.
Chwilę później zapomniałam o wydarzeniach ostatniego
wieczora, topiąc się w uścisku Marcusa. Przytulał mnie do swojej piersi, a ja
wodziłam dłonią po jego krótko przystrzyżonych włosach. Staliśmy tak wtuleni,
kiedy nagle posadził mnie na wyspie kuchennej i obsypywał całe moje ciało
pocałunkami. Od czasu, do czasu robił przerwę, żeby zatopić w moich ustach
słodką truskawkę.
***
Przypomniałam sobie o porannej wiadomości od mojego byłego chłopaka.
Postanowiłam ostatecznie ją przeczytać.
"Niedługo się spotkamy. pamiętaj, że jesteś mi winna
pieniądze, Suko."
Od razu pożałowałam swojej decyzji. czułam się
upokorzona, mimo iż tylko ja widziałam tę wiadomość, czułam jakby wymierzył mi
policzek w obecności szerokiej publiczności. Ale tak naprawdę to co ja sobie
niby wyobrażałam? Myślałam, że po tym co się stało zacznie mnie przepraszać?
Mówić, że przemyślał wszystko i chcę naprawić sytuację między nami? Mogłam się domyślić,
że zacznie dopominać się tych pieniędzy. Postanowiłam mu odpisać, choć powinnam
go zignorować.
"Ty jesteś mi winien znacznie więcej. Zabiłeś
Je..."

Chyba najciekawszy ze wszystkich rozdziałów, jakie dodałaś dotychczas :) Kilka rzeczy nawet mnie rozbawiło, szczególnie propozycja Marcusa :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Cieszę się, że Ci się spodobał, tym bardziej, że ja nie jestem usatysfakcjonowana:) Nie jestem przekonana na przykład do rozmowy z bankiem, ale pisałam ten rozdział na ostatnią chwilę :) Dziękuję raz jeszcze :)
Usuń