Festyn.
* Rozdział VIII *
W
końcu nadeszło jutro....
Po
przyrządzonym przez Ian'a śniadaniu pobiegłam do domu, ponieważ było już późno.
Wychodząc zza rogu ulicy zauważyłam pożegnanie mamy i jej
"przyjaciela" w dość mało nieznaczący nic sposób. Odczekałam chwilę,
żeby odjechał i kiedy mama zniknęła za drzwiami frontowymi, ruszyłam. Pobiegłam
prosto na górę do swojego pokoju.
Śledztwo
Kimberly przed wczorajszymi zakupami źle na mnie podziałało i nic nie kupiłam.
Po splądrowaniu garderoby, zdecydowałam się na kwiecistą sukienkę i białe conversy.
Kiedy sięgałam żelazko, z półeczki wypadło zdjęcie przedstawiające mnie i
Marcusa. Nie dziś- pomyślałam i
zastanowiłam się co nasze wspólne zdjęcie robi jeszcze w mojej garderobie. Po
wyprasowaniu sukienki i odwieszeniu jej na wieszak poszłam pod prysznic. Przez
cały czas towarzyszył mi telefon z nadzieją, że ktoś z mojej (mam nadzieję)
przyszłej pracy zadzwoni.
Po
jakimś czasie miałam wyprostowane włosy, delikatny makijaż i zwiewną sukienkę. Właśnie
wiązałam sznurówki, kiedy mój telefon zapiszczał na znak wiadomości sms.
Automatycznie usunęłam ją, widząc, że jej nadawcą był Marcus. O co chodzi, wychodzę tylko na festyn, bo
ktoś u kogo spędziłam noc, mnie o to poprosił. To tylko zwykłe spotkanie. Trochę
śmieszyły mnie te przypadki.
Po
ponad trzydziestu minutach byłam już na plaży i napawałam wzrok atrakcjami
przygotowanymi dla dzieci. Wszędzie pełno było dmuchanych zamków, zjeżdżalni,
stoisk z watą cukrową, popcornem i lodami.
-Hej.
Dzisiaj przyszłaś- usłyszałam wesoły głos za plecami.
-Hej.
Tak, dzisiaj odważyłam się przyjść. Chyba jestem fanką piosenki o biedronkach.
-
O kurczę, nie sądziłem, że potraktujesz to tak poważnie. Nie wiem czy mają
takie w repertuarze- mówił z całą powagą i nagle wybuchnął śmiechem. Śmiałam
się razem z nim, trzymając się pod boki.
-Myślę,
że jakoś zniosę brak tej piosenki.
-Leo!
Leo, tu jesteś!- po chwili dobiegło mnie piskliwe wołanie, a po kolejnej widziałam
jak Leo kręci małą dziewczynką w powietrzu wokół własnej osi.
-Anabelle,
to jest Posie, gwiazda tego popołudnia- przedstawił mi serdecznie swoją
siostrę, po tym jak odstawił ją na ziemię - Posie, to jest Anabelle, to ona
spała wtedy u mnie.
Zrobiłam
wielkie oczy na kwestię To Ona Spała
Wtedy U Mnie, ale szybko wyciągnęłam rękę w kierunku dziewczynki.
-Cześć-
powiedziała nieśmiało, również wyciągając rączkę w moją stronę, ale cały czas
wpatrzona była w czubeczki swoich balerinek.
-Kto
ma ochotę na lody?- zapytał w końcu Leo, przerywając tym samym niezręczną
ciszę.
-Ja!
Ja! Ja!- wykrzykiwała Posie, a kiedy spoglądała na swojego brata, zauważyłam
błysk w błękitnych oczkach.
Posie
wyglądała jak aniołek. Miała na sobie błękitną sukienkę, a jej złociste loczki
spływały do połowy szczupłych pleców. Kiedy przywykła do mojej obecności
opowiadała o sobie i o tym jak długo ćwiczyła przed dzisiejszym występem.
Dowiedziałam się, że ma siedem lat i trzy razy w tygodniu uczęszcza na lekcje
gry na pianinie. Mówiła, że utwór, który niebawem przedstawi, jest jej
ulubionym. Jednak nie zdradziła mi tytułu, ani powodu dlaczego jest dla niej
taki ważny. Bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało. Kiedy odprowadziliśmy ją pod
scenę, żeby przećwiczyła jeszcze kilka razy piosenkę, Leo kazał mi chwilkę
zaczekać, podczas gdy on poszedł z nią za kulisy. Po kilku minutach wrócił i zajęliśmy
miejsca w oczekiwaniu na pokaz Posie.
Na scenie pojawił się złotowłosy aniołek.
Dziewczynka zadedykowała swój występ Wszystkim,
Którzy Jej Pomogli. W tamtej chwili pomyślałam, że chodzi o pomoc w
przygotowaniach do pokazu. Kilka minut później z pianina wydobywała się melodia
Birdy - People Help The People. Kiedy
Posie skończyła grać i śpiewać czułam łzy napływające do oczu. Dziewczynka zeszłą ze sceny, a Leo poprosił,
żebym zaczekała tu na niego, ponieważ idzie odprowadzić ją do swojej drugiej
siostry, która miała zabrać ją do domu.
Ucieszyłam się, bo nareszcie zostaliśmy sami
i mogliśmy spokojnie porozmawiać. Pan Lazurowe
Spojrzenie zabrał mnie na spacer po plaży.
-Nie uważasz, że twoja siostra jest jeszcze
za mała, żeby przedstawiać mnie w taki sposób?
-A czy Anabelle
oznacza coś nieprzyzwoitego?- zapytał żartując, za co dostał kuksańca w bok.
-Chodzi mi o to, że powiedziałeś To Ona Spała Wtedy U Mnie. To brzmi tak,
jakbyś opowiadał siedmiolatce o wszystkich swoich podbojach erotycznych.
-Żartujesz? Moja starsza siostra chciała ją
wtedy do mnie podrzucić, ale ty u mnie byłaś, a poza tym oboje byliśmy pijani.
Właściwie ty byłaś całkowicie zalana. A tak poza tym "podboje erotyczne"? Do czego zmierzasz?
-Do tego, że tak jak wspominałeś byłam
zalana. Wybacz, jeżeli dla Ciebie to cokolwiek znaczyło, ale ja nie wiedziałam
co robię, a ty to wykorzystałeś. Nawet tego nie pamiętam.
-Jak możesz cokolwiek pamiętać, skoro między
nami do niczego nie doszło?
-Nie wkręcaj mnie teraz. Napisałeś na karteczce,
że byłam niesamowita.
Leo wybuchnął śmiechem. Trochę mnie to zirytowało,
ponieważ wiedziałam, że na tym polu zawsze się sprawdzałam.
-Naprawdę myślisz, że chodziło o spanie ze
sobą? Rozumiem wszystkie pasje i zainteresowania, ale nekrofilia totalnie mi nie leży. Chodziło mi o to, że
słyszałem o tym, że ludzie mówią przez sen, ale kiedy zajrzałem czy wszystko z
Tobą w porządku, Ty.... ty recytowałaś Inwokację z Pana Tadeusza. Było w tym tyle symboliki, no i sam fakt, że w
takiej sytuacji umiałaś wyrecytować to bez zająknięcia.
-Bardzo zabawne! Uśmiałam się po pachy-
skwitowałam sarkastycznie- Przespaliśmy się ze sobą, trudno. Jakoś się z tym
pogodziłam, chociaż to nie w moim stylu.
-Ja nie żartuję. Spałem na kanapie.
-Czyli nie spaliśmy ze sobą.- O witaj Godności!-
O co chodziło Posie z dedykacją Dla Wszystkich,
Którzy Jej Pomogli?
-Moja siostra jest chora i kilka tygodni
temu, kiedy trafiła do szpitala, zorganizowaliśmy zbiórkę pieniędzy na leczenie
jej- Leo natychmiast posmutniał. Za chwilę otrząsnął się i okrył mnie swoją flanelową
koszulą w kratę, którą miał narzuconą na koszulkę, i która absolutnie nie
pasowała do kwiatków na mojej sukience, ale nie wybrzydzałam, ponieważ zrobiło
mi się chłodno.- Koniec tego przesłuchania! Wracamy, bo rozpalili już ognisko.
Mam nadzieje, że bez alkoholu też potrafisz tańczyć.
-Pff... No pewnie.
-W jakim szpitalu twoja siostra była kilka
tygodni temu?- zapytałam.
-W Zachodnim- odpowiedział niepewnie-
Dlaczego pytasz?
-Pamiętam Cię. Byłeś wtedy w mojej sali.-
odparłam głosem drżącym od strachu.- Muszę już wracać. Nie wiem dlaczego tam
byłeś, ale nie zbliżaj się do mnie, proszę.- Rzuciłam mu koszulę i pobiegłam w
stronę domu. W oddali słyszałam, że próbuje mnie wołać, ale zignorowałam to.
W drodze do domu dręczyły mnie pytania: Co robił przy moim szpitalnym łóżku? Czego
chciał?
A co jeżeli jest jednym z Nich?
Nie pamiętam ilu ich było, ani jak wyglądali. Było ciemno.....
Zrobiło się całkiem zabawnie :)
OdpowiedzUsuńDodatkowo ta urocza dziewczyna dopełnia całości. Musiała wyglądać naprawdę ślicznie i słodko śpiewając taką piosenkę... ;)