*Rozdział V*
Na ten wieczór wybrałam sukienkę do połowy uda w kolorze
bladej moreli. Bez ramiączek. Miałam tylko nadzieję, że mój skromny biust ją
utrzyma. Rozszerzony dół kreacji tak pięknie się układał w trakcie obrotów, że
wirowałam w niej po pokoju dobre pięć minut. Nałożyłam cienką warstwę pudru do
twarzy, zrobiłam delikatne kreski i wytuszowałam starannie rzęsy. Moje lisie
włosy podkręciłam na końcach i tak pozostawiłam.
Zeszłyśmy na dół z Kim. W przeciwieństwie do przyjaciółki,
ja postawiłam na wygodne białe balerinki. Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy
do klubu tanecznego w centrum miasta.
Wielka sala była już pełna ludzi. W pierwszej chwili
poraziło mnie jaskrawe światło migające w rytm skocznej muzyki.
We troje z Kim i Ian'em podbiliśmy najpierw do baru.
Zamówiliśmy sobie po drinku. Mięta w nim obecna przyjemnie orzeźwiała
podniebienie. Później ruszyliśmy w stronę parkietu. Było strasznie tłoczno.
Kiedy w końcu udało się nam przywłaszczyć trochę miejsca, od razu wpadliśmy w
taneczne szaleństwo. Myślę, że niektórych figur prezentowanych przeze mnie i
Kim nie znają nawet mistrzowie tańca.
Jakiś czas później Kim i jej brat postanowili ewakuować się
do domu. Ja chciałam zostać dłużej. PO ich wyjściu znów odwiedziłam bar i
trochę tam zabawiłam.
Nagle zobaczyłam scenę, która strasznie mnie zabolała.
Poczułam dziwną gulę w gardle. Zamówiłam wódkę z colą. Zmrużyłam oczy, ponieważ
wypiłam ją za szybko jak na mnie. Jednak dziwne uczycie w gardle nie minęło.
Spojrzałam jeszcze raz w stronę jego powodu. Cholera! Patrzenie jak twój były
prawie posuwa swoją nową dziewczynę na parkiecie nie jest najlepszą rozrywką.
Zamówiłam jeszcze raz to samo. Potem jeszcze kilka razy.
Nie wierzę! Zdążyłam tyle wypić, swoją drogą to przestałam
nawet mrużyć oczy, a Marcus nadal zabawia się z tą swoją Kicią. Strasznie to
banalne. Po rozstaniu z Tobą, chłopak wybiera długonogą blondynkę, która ma
duże sztuczne cycki, a jej skóra wygląda tak, jakby wysmarowała ją masłem
orzechowym.
Miałam dość. Zamówiłam wódkę z lodem i szybko wypiłam.
Chciałam jak najszybciej opuścić klub. Ledwie zeszłam z barowego stołka i
poczułam jak moje nogi odmawiają posłuszeństwa. Upadałam, gdy w ostatniej
chwili miałam szansę zagubić się w głębi lazurowych oczu. Kiedy wróciłam do
pionowej pozycji złożyłam na ostach ich właściciela spontaniczny: gorący i
namiętny pocałunek.
Zapraszam do odwiedzenia na Facebooku stron osób, które mi pomagają za co serdecznie im dziękuję. Znajdziecie na nich opisy, cytaty, a także wspaniałe opowiadania.
Dziękuję również Emotikonce za nagłówek, który bardzo mi się podoba. :)

Musiała być nieźle pijana skoro pocałowała kogoś zupełnie obcego :) Swoją drogą może jednak nie będzie dla niej tak zupełnie obcy ;)
OdpowiedzUsuń