*** Rozdział III ***
-Oszalałeś Ian.- wrzasnęłam.
-Przestraszyłeś nas braciszku- dodała Kim.
-Myślę, że wśród nas jest ktoś, kto o wiele bardziej nas przestraszył.-powiedział
i spojrzał w moją stronę.
-Ian ma rację. Strasznie nas zmartwiła twoja wizyta w
szpitalu.-poparła go KImberly.
To rodzeństwo było cudowne. Inne niż wszystkie, o których
słyszałam. Ian i Kim prawie wogóle się nie kłócili, a jeżeli już to nie
gniewali się na siebie dłużej niż godzinę. Spędzanie z nimi czasu to
przyjemność, której nigdy nie miałam dość. Nie lubiłam jednak, gdy mieli rację
w sprawie dotyczącej mojej osoby.
Jeszcze długi czas siedzieliśmy w parku, kiedy zaczął padać
deszcz. Moja przyjaciółka była przygotowana na ewentualne załamanie się pogody,
a ja sądziłam, że deszcz jest dziś niemożliwy. Gdyby nie śpieszący z pomocą Ian
i jego skórzana kurtka, pewnie przemarzłabym na kość.
Biegliśmy tak szybko jak dzieci ścigające się po lizaka. W
końcu znaleźliśmy się w budynku starej kamienicy, którą przerobiono teraz na
pizzerię. Zdyszani, pozbyliśmy się mokrych okryć i zajęliśmy miejsca w rogu
sali.
Kiedy czułam, że nie zmieszczę ani kawałka więcej, oparłam
się wygodniej na krześle i przyglądałam się dwóm bardzo ważnym osobom w moim
życiu.
W chwili, gdy skończyli jeść padło pytanie, którego w
ostatnim czasie obawiałam się najbardziej.
-Dlaczego to zrobiłaś?
***
Przepraszam, że rozdział jest taki krótki. Byłam dość zajęta w tym tygodniu. Postaram się to wynagrodzić następnym rozdziałem w przyszłą sobotę. Mimo wszystko proszę o komentarze :)

Poznajcie Hanię.
OdpowiedzUsuńHania jest realistką, pesymistką, przechodzącą w optymistę. Gdy wyjeżdża z ukochanej miejscowości i zmuszona jest zamieszkać na wsi jeszcze nie wie, że wiele zmieni się w jej życiu. Pozostają we trzy: ona, dość niestabilna emocjonalnie nastolatka, wyglądająca jak Merida Waleczna, jej mama, szanowana pani doktor, która po rozwodzie z niewiernym mężem rozkwita i babcia, która wciąż mamrocze o czasie i o strychu, do którego nie można wchodzić. I jest jeszcze On. Mateusz.Ale o nim to kiedy indziej. Jak nie zabraknie czasu. Oj, czasu.
Chanel
pamietnik-realistki.blogspot.com
Co ona takiego zrobiła? ;o Mam pewne podejrzenia, ale jestem ciekawa czy słusznie :)
OdpowiedzUsuń